Jest godzina

Do końca roku szkolnego pozostało: 120 dni

ZOBACZ TAKŻE

 

 

"Każdy z was młodzi przyjaciele znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie może nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie może się uchylać. Nie może zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić...!"

                                                                 

Karol Wojtyła urodził się 18. maja 1920 r. w Wadowicach.

Jak powiedział: "W tym mieście wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął i kapłaństwo się zaczęło."

1. listopada 1946 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abp Adama Sapiehy. Studiował teologię w Rzymie, a po powrocie został wikariuszem w Niegowici i w Krakowie, następnie prefektem i duszpasterzem akademickim.

Gdy spojrzeć wstecz, fakty z życia Karola Wojtyły nabierają symbolicznego znaczenia. Od dziecka spadały na niego bolesne ciosy. Musiał przeżyć śmierć najbliższych i pogodzić się z nią. Bóg jakby celowo wystawiał go na próbę. Ale też zsyłał mu opatrznościowych ludzi, jak choćby krawca Jana Tyranowskiego, który nocami opowiadał chłopcu o Bogu, a słowa te coraz głębiej i mocniej zapadały Lolkowi w serce... Wiele znaków wiodło go ku przeznaczeniu. Dom małego Lolka stał przy ulicy Kościelnej, a okna jego pokoju wychodziły na świątynię parafialną. Każdego dnia, modląc się przy domowym klęczniku, odczytywał na nowo sentencję umieszczoną przy zegarze słonecznym: "Czas ucieka – wieczność czeka"... Gdyby nie takie właśnie życie, czy zostałby papieżem?

W 1958 r. Karol Wojtyła został krakowskim biskupem pomocniczym, a 6 lat później – arcybiskupem. W 1967 r. otrzymał nominację kardynalską, mimo to nadal zachowywał się niekonwencjonalnie: jeździł na nartach, pływał kajakiem, wakacje spędzał ze świeckimi.

                             

16. października 1978 r. kardynał Wojtyła został biskupem Rzymu i przybrał imię Jan Paweł II.

"Nie zostawiajcie papieża samego w Watykanie" – prosił rodaków na początku pontyfikatu. Czy to państwo za Spiżową Bramą ze swymi świętymi tajemnicami, bezcennymi dziełami sztuki, niezmierzonym bogactwem i sztywnym protokołem było dla polskiego papieża złotą klatką? Na szczęście zabrał z Polski swego sekretarza, ks. Dziwisza, kilka sióstr sercanek, które prowadziły mu całe gospodarstwo i pamiątkowy brewiarz.

                          

Papież był autorytetem dla wszystkich ludzi, dawał dobry przykład szczególnie młodzieży. Był pasterzem, który dba o swoje owieczki, przede wszystkim o te młode. Był Ojcem, który się troszczył i prowadził swe dzieci dobrą drogą.

2. kwietnia 2005 r. Jan Paweł II "powrócił do domu Ojca"... Zmarł o godz. 21.37. Tuż przed śmiercią powiedział "amen", tymi słowami zakończył swój niezwykły pontyfikat.